Rzeki W-ZWisła

Źródła rzeki Wisła

Przez 17 października 2018 No Comments

Nie bez kozery w tytule jest liczba mnoga, bowiem Wisła ma dwa źródła występujące w przyrodzie pod nazwami Biała Wisełka i Czarna Wisełka. Niektórzy uważają, że także potok Malinka stanowi źródło Wisły, ale mi w zupełności wystarczają Wisełki, z których dłuższa jest ta Czarna, i kompletnie nie rozumiem, dlaczego nie jest prawnie usankcjonowana jako źródło Wisły.

Niemniej zaiste będzie sprawiedliwie wspomnieć, iż pod swą właściwą nazwą Wisła zaczyna swój nurt właśnie po połączeniu z Malinką.

Dojście do obu źródeł KRP (Królowej Rzek Polski) wymaga złamania bezwzględnego zakazu zbaczania ze szlaku, który wiedzie przez Rezerwat Przyrody Barania Góra.

Na miejsce startu do ataku na źródła Wisły wybraliśmy z BoRą płatny parking przy OSP Czarne.

Przed nami do pokonania blisko 19-kilometrowa pętla plus poszukiwanie obu źródełek, a zatem nie ma co tracić czasu. Wyruszyliśmy skoro świt, czyli dokładnie o godzinie 10.33. No i żeby nie smęcić w temacie dwóch Wisełek – wędrówka niebieskim szlakiem na Baranią Górę wzdłuż tej Białej jest o wiele bardziej ekstatyczna.  Oto 6 pokazań dlaczego:

Oczywiście, muszę wspomnieć o Kaskadach Rodła, których zwieńczeniem jest najwyższy wodospad o kształcie zbliżonym do greckiej litery lambda.  Jak łatwo sprawdzić na zdjęciu poniżej, jest to najchętniej fotografowany element ścieżki przyrodniczej wzdłuż Białej Wisełki.

Na Kaskady Rodła składają się liczne progi skalne i wodospady, które wspólnie tworzą przyjemną mieszankę audiowizualną.

Mało kto czyta tablice informacyjne przy umownych przystankach na ścieżce przyrodniczej, zatem przybliżę genezę nazwy. Znak „Rodło” symbolizuje przebieg Wisły i Kraków, a nazwa wywodzi się z połączenia dwóch słów: „ROdzina” i „GoDŁO„. Symbol powstał jako przeciwwaga niemieckiej swastyki.

Wracam do wspinaczki. Lekko już było….

Zachowując bezustanną czujność zostałem nagrodzony! Tuż przed ostatnim odbiciem w prawo ku Baraniej Górze dojrzałem ścieżynkę bez jakiegokolwiek oznaczenia. Ostro opadała w dół, a ja nie do końca będąc pewien, czy dobrze robię, na wszelki wypadek pożegnałem się z BoRą. Całkiem bezinteresownie moja pamięć przywołała treść jednej z tablic opisujących mieszkańców tego rezerwatu.  Dokładnie rzecz ujmując przypomniałem sobie o niedźwiedziach.

Odważnie z duszą na ramieniu ruszyłem ostro w dół. Wprzódy wąska ścieżka zakończyła żywot, po chwili to samo spotkało zgniecione źdźbła trawy. Rozejrzałem się z lekka zdezorganizowany. „Na szczęście” w krzakach znalazłem ślad, którym przechodziła cywilizacja, czyli pustą flaszkę plastikową. Po chwili pojawiły się konkretne przeszkody natury naturalnej.

Schowałem smartfona do kieszeni i uruchomiłem najbardziej życiową aplikację, czyli „Nie poddawaj się”. Od razu pomogło. Ostrożnie pokonałem zwalone i zdradliwie śliskie pnie drzew i ujrzałem głaz. A na nim napis:

Nie wiem, czy źródełko onegdaj wybijało spod głazu, ale ja je napotkałem jakieś pięć metrów w bok od napisu „Wantule”.

Pierwsze źródło Wisły zaliczone. Powrót na szlak i do BoRy, która czekała pod wieżą na Baraniej Górze, był bardzo wyczerpujący, ale czułem dumę z wykonania połowy zadania. Pomimo pięknych widoków roztaczających się ze szczytu Baraniej Góry

myślami błądziłem już przy Czarnej Wisełce. Po krótkim odpoczynku ruszyliśmy szlakiem z Baraniej Góry w stronę schroniska Przysłop. Po kwadransie ponownie rozstałem się z BoRą odbijając w lewo poprzez wysokie trawy i zwalone drzewa. Tym razem nie obawiałem się tak bardzo niedźwiedzi, co raczej strażników rezerwatu.

Dotarcie do źródełek Czarnej Wisełki, które stanowią oczka wodne zwane wykapami, było mniej wyczerpujące od wantuli Białej Wisełki. I nie tak spektakularne. Po wyważonej wewnętrznej dyskusji ustaliłem, że najważniejszym wykapem będzie to ze zdjęć poniżej, bo skoro uczeni nie mają dokładnego namiaru, to co ma powiedzieć odkrywca-amator?

Nie traciłem czasu na szukanie po mokradłach tablicy z innym wykapem, jeno w podskokach (nad zwalonymi przeszkodami drzewnymi) ruszyłem ku Przysłopowi. Około pół kilometra przed schroniskiem dogoniłem BoRę i po kilku chwilach wydeptanym skrótem doszliśmy do Muzeum Turystyki Beskidu Śląskiego.

W wysokim, acz nienachalnym  😉 z urody schronisku

spożyliśmy smaczny posiłek i rozpoczęliśmy powrotną wędrówkę wzdłuż Czarnej Wisełki. Ponieważ mijane walory natury nie były tak widowiskowe jak ścieżka przy Białej Wisełce – droga dłużyła się niemiłosiernie, na co wpływało ogólne zmordowanie naszych miejskich organizmów. Choć zdarzały się i takie perełki.

Summa summarum – oprócz bez wątpienia urokliwego szlaku na Baranią Górę, mam w końcu „zaliczone” źródła Królowej Rzek Polski – Wisły.

TADAM!!!

 

ps – zdjęcie z napisem „Wisła” nad tytułem zrobiłem w miejscowości Wisła i jest pierwszym oznaczającym początek tej rzeki po połączeniu Wisełki z Malinką.

Facebook