Rozdział 9. Cudna Rondinara

Niedziela, 12 czerwca, do południa brakuje 20 minut

A teraz la surprise!

Z Bonifacio jedziemy…..nie, nie jedziemy w stronę zachodniego wybrzeża.

Ominęlibyśmy Rondinarę, czyli śliczną la plage położoną w zatoce o tej samej nazwie.

plaza-rondinara

Po dwóch dniach przerwy zatęskniliśmy bowiem do kąpieli w ciepłym, piaszczystym morzu o kolorze turkusu z utkanymi przez głębizny i słońce ciemnogranatowymi plamkami.

W połowie drogi między Porto-Vecchio a Bonifacio zjechaliśmy na drogę, która wprzódy wiodła ku górze, by osiągnąwszy swe apogeum, pognać nas na dół sprawdzając przy okazji stan hamulców w obu kamperach.

Trzygwiazdkowy kemping Rondinara jest rozległy, a do tego oddalony o 500 metrów od słynnej plaży.

camping-la-rondinara       kemping

Ale ma basen i knajpę z dużym telewizorem, a dziś nasi piłkarze grają swój pierwszy mecz na Euro 2016. Zajmujemy upatrzone miejsce pod drzewami wyciągając stolik i krzesełka, a następnie korsykańskie smakołyki z chmielu i ….kasztanów.

no-i-co

Tak, tak. Na Korsyce piwo produkuje się z kasztana jadalnego, Pietra się zowie i jest przepyszne. Jadłem też ciastka z mączki kasztanowej, ale piwo lepsze.

Podczas gdy delektowałem się Pietrą,  zajechało takie dziwo, że piana mi w szklanicy opadła. Udając, że robię z oddali zdjęcia naszym kamperom, ciekawie zerkałem na mieszankę auta skrzyniowego z kamperem. Nigdy nie widziałem takiego rozwiązania, włoska myśl technologiczna ma się nadal dobrze.

my-w-glebi       dziwny-jakos

Niedziela, 12 czerwca, 30 minut po 18-tej

Mecz trwa już od pół godziny. Nasi na razie napierają jak piwo na mój pęcherz, czyli dość spokojnie. Na sali telewizyjnej rządzi polska kolonia, bowiem dołączyły do nas Polki pracujące na tym kempingu.

na-meczu

Do przerwy 0:0, więc zadysponowaliśmy z Antoniem u kelnerki dwa grandes bières. Może Lewandowskiemu to nie pomoże, ale nam na pewno.

Po pięciu minutach drugiej połowy postanowiłem w końcu uwolnić nadmiar wody i ruszyłem do WC. Wracając, od razu zauważyłem poruszenie na sali. Antonio, Viola i świeżo zapoznane Polki właśnie kończyli wiwatowanie. Nawet na Replaya się nie załapałem. Przypomniała misie opowieść Dańca o walce Gołoty. Nie było to aż tak dramatyczne, bo mecz wciąż trwał, a bramkę Milika obejrzałem po jego zakończeniu.

Tego wieczora długo świętowaliśmy w męskim towarzystwie (znaczy, ja i Antonio) zwycięstwo nad zielonymi ludzikami z Irlandii, i bardzo dobrze. Bowiem w nocy (BoRa mi rano powiedziała) tak zaczęło wiać, że o dach kampera chłostały gałęzie, spadały szyszki, a autem rzucało na boki jak nasz ponton w Zatoce Palombaggia.

Poniedziałek, 13 czerwca, jakoś tak przed południem

Zasadniczo, nie wiedzieliśmy o świcie, czyli około 10-tej, o co się naszym paniom rozchodzi. Przecież nasi wygrali, a tu cisza przy śniadaniu, jakby opium zasiał.

– Yyy, to co, dziewczyny? Na basen idziemy? – Antonio zaczął odważnie, po męsku, czyli z jajecznicą w ustach.

– Idziemy. A wy? – BoRa podejrzliwie popatrzyła na mnie i Antonia.

– Też. Zrobimy wam zdjęcia – po jego słowach wiedziałem, że mam przerąbane. Ja nie umiem robić zdjęć.

No i Antonio pofotografował ku chwale dziewczynom,

na-basenie       na-basenie

a ja? No cóż, też zrobiłem zdjęcie.

3-tenorow

Poniedziałek, 13 czerwca, chyba w samo południe

Plaża Rondinara uchodzi za jedną z najpiękniejszych (nie pamiętam już, czy w ogóle, czy na Korsyce). 😉

Ale jest cudna.

rondinara-beach       plaza-rondinara

Wciąż wieje, zatem BoRa z Violą ponownie znajdują pocieszenie w basenie, a ja z Antoniem wyruszyłem na zwiedzanie półwyspu. Z tej strony Rondinara zaprezentowała zgoła odmienne oblicze, ale równie interesujące.

jak-krol       rondinara-z-innego-ujecia

Wieczorem podjęliśmy decyzję, że nazajutrz ruszamy w jakieś może brzydsze, ale mniej wietrzne miejsce. Nazajutrz zerknąłem z nostalgią na widoczną w 500 metrowej oddali Rondinarę,

la-rondinara

i odpaliłem kampera.

Facebook