Strona główna

Kamperowa majówka na Podlasiu 2023 odc.1

Przez 9 maja 2023 No Comments

Po 3 latach od poprzedniej wizyty na gościnnym Podlasiu na północ od Białegostoku przyszła pora na wschód i południe od stolicy regionu.

Opowieści z  Narwi.

Zaczęliśmy dokładnie tak samo jak poprzednio, czyli pełni zapału do ponownego przejścia kładką nad rozlewiskami Narwi zajechaliśmy na parking do Waniewa. Niespodzianka czekała poniżej, przy lśniącej drewnianą nowością wiatą widokową i takimiż stopniami kładki.

28 kwietnia 2023 miało nastąpić otwarcie i wieżyczki obserwacyjnej i ponaprawianej kładki, ale sprawa się rypła, bo pono inwestycja nie przeszła odbioru technicznego. Pomimo tego na kładce zauważyłem spacerowiczów. Znaczy, myślę, że od strony Śliwna można podejść pod waniewską nowość.

Stojący w opozycji przeciwległy brzeg był pieszemu dość bliski, bo około kilometr, ale auto musiało przebyć 36 kilometrów i to zazwyczaj po patatajni. Cóż było robić, objechałem. Nagrodę stanowił dużo wyższy niż poprzednio poziom wody we wszystkich nagromadzonych tu Narwiach. I oczywista przyrodnicza uroda.

Pewnego rodzaju atrakcję stanowią łańcuchowe samoobsługowe promy, które należy sobie poprzyciągać. Gdyby ich nie było, kajakarze przez kładki by nie przepłynęli.

Można „na dziko” zanocować tuż przy wstępie na pierwszy odcinek przeprawy ze Śliwna do Waniewa, nawet na płaskim odcinku,

aliści towarzystwo dwóch tojtojów było mało pasjonujące, zatem podjechałem do oddalonego o około 450 m parkingu dla kamperów. Super, bezpieczna miejscówka.

Nocleg na parkingu w Śliwnie:  53.08658, 22.83686

W polskim Wersalu

Krótko po godzinie 10 zaparkowałem DajLaikę tuż przy pałacu Branickich na ulicy Akademickiej, by po chwili przekroczyć bramę, za którą pyszniła się podlaska perełka architektoniczno-ogrodnicza. Oto polski Wersal z przodu,

A nie, nie, nie. Tu jest przód. 🙂

Chwila pauzy w zachwytach nad urodą Wersalu Podlasia, bo i tak zwiedzanie pałacu wraz z muzeum mamy wykupione dopiero za godzinę. Ruszyliśmy „w miasto”, czyli niedaleko. Najbardziej rzuciła mi się w oczy archikatedra, bo była najwyższa.

Wnętrze bazyliki też jest imponujące.

Następnie podeszliśmy pod Białystok i w bluesowym nastroju wróciliśmy pod pałac ostrożnie omijając zęby przystojniaka pilnującego jednej z parkowych bram.

Zwiedzanie pałacowych wnętrz wraz z Muzeum Historii Medycyny i Farmacji ociupinkę mnie rozczarowało, ale tylko ociupinkę. Za to mogłem popatrzeć z tarasu na piękne ogrody.

Po uczcie dla oczu odezwał się zazdrosny żołądek. W restauracji serwującej lokalne przysmaki zamówiłem kartacze. Z ciekawości, a także dlatego, że jadąc na Podlasie z Krainy Podziemnej Pomarańczy miałem już gotowy tytuł do wpisu na blogu: „Pyry na kartaczach”. Jak widzicie – tytuł jest inny, jednak wolę zwykłe placki ziemniaczane. 😉

Ale ogórki były pyszne!

W Supraślu nad Supraślą

Dla wyjaśnienia – Supraśl jako miasto jest rodzaju męskiego, ale już rzeka Supraśl – to ona 😉

Kampera zatrzymałem na dużym parkingu tuż nad zalewem Zajma, fajne bezpłatne miejsce z ogólnodostępnymi tojtojami.

Nocleg na parkingu w Supraślu: 53.207504, 23.346089

Zwiedzanie miasteczka rozpoczęliśmy od targowiska różności, które rozlokowało się przy rzeczonym parkingu. Następnie zza ogrodzenia obfotografowałem piękny pobliski obiekt, od nazwiska budowniczych zwany pałacem Buchholtzów.

Ponieważ wjeżdżając do Supraśla od Białegostoku mignęła mi na cmentarzu  jakaś ciekawa budowla, jako żywo poszedłem ją obejrzeć face to face. 😉 Krótko i zwięźle – architektoniczna perełka będąca mauzoleum zbudowanym w 1904 roku przez Adelę Buchholtz dla tragicznie zmarłego męża.

A teraz najważniejszy zabytek Supraśla – Monaster Zwiastowania Przenajświętszej Bogurodzicy i św. Apostoła Jana Teologa. Ponieważ jeszcze dziś jestem pod ogromnym wrażeniem tego, co ujrzałem – bez zbędnego bajkopisarstwa – oto kilka zdjęć tego magicznego miejsca.

W Supraślu dowiedziałem się, że między innymi kręcono tu trylogię „U Pana Boga….”, ale ponieważ nie oglądałem – nie zainteresowało mnie szukanie miejsc związanych z filmem. Dzięki wieczornemu spacerowi ulicą 3 Maja dowiedziałem się, iż znajdują się na niej zabytkowe domy tkaczy. Co można o nich powiedzieć? Aaaa wiem! Że są zamieszkałe!

W następnym odcinku dowiecie się co to jest Silvarium i Strigiforium, dlaczego  rondo w małych Krynkach jest wielkie, czy Tatarzy są w Polsce, dlaczego warto zatrzymać się w Juszkowym Grodzie i gdzie znajduje się przepiękna plaża Bondary.

Facebook