Strona główna

Kamperem z rowerem na Podlasiu cz.1 – rozlewiska Narwi

Przez 23 sierpnia 2020 No Comments

Weekend z Bożym Ciałem 2020 + 3 tygodnie urlopu miał według zeszłorocznych planów obfitować w wyjazd zagraniczny: Rumunia, Bułgaria, a może moja ulubiona Grecja. Ale zarządzający wirusem zadecydowali, że nie. No to nie.

Pojechaliśmy na Podlasie, mając nadzieję, że ichniejszą największą atrakcją nie jest oszalały przez zielone oczy Zenek M.

Dzień podróży zakończyliśmy o godzinie 23 na parkingu w Waniewie.

Nazajutrz o 9.10 na brukowanym miejscu postojowym zasięgam języka u farmera prowadzonego na łańcuchu przez brzydką, czerwonooką krowę.

– Dzień dobry, długa ta ścieżka nad Narwią?

– Ta zepsuta krótka, bo do dziury w pomoście,

ale ta nowsza do Śliwna, będzie z półtora kilometra.
– O, a ….. Nim zdążyłem dopytać o walory turystyczno-krajoznawcze ścieżki, spod podniesionego ogona z siłą Kamieńczyka na bruk bryzgnął krowi mocz. Podczas gdy ja stałem w bezpiecznej, bo na jakieś 3 długości ogona od zwierzęcia odległości, podlaski farmer nie przejmował się pojawianiem mokrych plam na swym walonkowym odzieniu.
Tak czy sisiak, wybraliśmy się na spacer nad rozlewiska Narwi czynną kładką.
Zapewne tylko z powodu niskiego stanu rozlewisk najbardziej z tego dnia zapamiętałem promy, które należało sobie przyciągnąć za pomocą łańcucha i mięśni.
Jednakowoż serdecznie polecam zabrać ze sobą rękawiczki na spacer nad rozlewiskami Narwi, bo odciski na mych dłoniach przypominały o tej „atrakcji”przez kilka następnych dni.

Podsumowując ścieżkę – ciekawie, ale szkoda, że woda nie dopisała…

Facebook