*

Dziesiąty lipiec, to właśnie teraz,

Ku fiordom wiodę swego kampera.

Jedzie nas czworo, bo oprócz żony,

Wiozę przyjaciół w norweskie strony.

Przyszło nam jechać w wielkim upale,

Przez Niemcy, Danię – tu się pochwalę –

Z Hirtshals do Bergen kołysał nas prom,

A pod pokładem  mobilny nasz dom!

Nagle ujrzałem pierwszego trolla.

A nie! To tylko celna kontrola.

Celnicy chytrze nas „poprosili”,

Byśmy kampera im otworzyli.

 

Weszli do środka, długo szukali,

Chcieli coś znaleźć – rady nie dali.

Po odzyskanej znowu wolności,

Poszliśmy „w miasto”, by się rozgościć.

Bergen jest piękne, mówię to szczerze,

Lecz pora rozstać się już z wybrzeżem,

Bo wodospady, fiordy i skały,

Z niecierpliwością na nas czekały.

*

Pierwszy nasz nocleg w Krainie Trolli,

Jest w Tvindefossen. Dusza swawoli,

Bo na kempingu, zaraz przy skale,

Grzmi nam wodospad. Brzmi doskonale.

*

Dnia następnego, z Gudvangen promem,

Wprost do Kaupanger płyniemy z….domem.

Fiord tak wspaniały, że na wspomnienie,

Jeszcze mnie teraz chwyta wzruszenie.

*

Dziś nocleg  mamy w bajkowym świecie,

Wśród gór, przy fiordzie, przy rwącej rzece…..

Tyle tu wokół pięknych pejzaży,

Że każdy uśmiech wciąż ma na twarzy.

Wtem nagła zmiana jak w filmie grozy,

Blokadę drogi robią nam….kozy!

Czekam cierpliwie przez minut kilka,

Przecież nie będę robił za wilka.

Gdy wszystkie przeszły, ruszamy dalej,

W stronę lodowca, w stronę Briksdalen.

*

Dalsnibba szczytem jest niewysokim,

Lecz  widok z niego – baaardzo szeroki!

Fiordzie Geiranger!  Bądź w gotowości,

Bo dzisiaj z Polski będziesz miał gości!

Droga do fiordu wiedzie w dół stromo,

Oszczędzam klocki – dym – i wiadomo!

 

W dole kempingi są przepełnione,

A nasze twarze takie wkurzone,

Że jeszcze chwila, a dwa rozwody,

Stały się faktem nad brzegiem wody.

 

I podczas gęstej tak atmosfery,

BoRa wtem krzyczy : -”Tam są kampery!”

I rzeczywiście,  po drugiej stronie,

Wolne są miejsca, dziękuję żonie.

Nic nie płacimy, miejsce jest „dzikie”,

Ryby łowimy. Z marnym wynikiem.

*

Storseterfossen nazajutrz czeka,

Jest to wodospad,  który przyrzeka,

Że piękne zdjęcia zrobisz  zza niego,

Gdy go od …tyłu zajdziesz, kolego.

*

Dzisiaj w Hellesylt nocleg jest w planie,

Płyniemy promem,  choć to nie tanie.

Samo Hellesylt też jest ciekawe,

Bo w środku wioski mają…Siklawę.

Rzeka – nim wody do fiordu wtoczy –

Wpierw wodospadem raduje oczy.

A mi do głowy przyszła konkluzja:

By się przydała, z Norwegią fuzja….

*

Dzisiaj od rana, ale powoli,

Ruszamy w stronę Drabiny Trolli.

Najpierw – to norma! Jakieś tunele,

Których naprawdę tutaj jest wiele.

 

W Strandzie stoimy, czekamy na prom,

Ktoś moczy wędkę – więc ryby tu są!

Warto by sprawdzić, nie goni nas czas,

Mam dwa dorszyki, przekąska w sam raz.

Jeszcze nas jedna atrakcja czeka –

To szalejąca w wąwozie rzeka.

Przed Drogą Trolli punkt widokowy,

Który przyprawia o zawrót głowy.

Tu na stalowej platformie stoisz,

Drogę podziwiasz – gdy się nie boisz!

Dwanaście zgiętych jak wąż zakrętów,

Musze pokonać siłą talentu.

Ruszamy na dół, lecz nie my sami,

Życie przebiegło mi przed oczami….

 

Uff….z tym się miniemy, miejsca jest dość,

A ten poczeka, bo miły to gość!

By dodać jeszcze więcej jakości,

Piękny wodospad przy drodze gości.

I nagle koniec. Pot ścieram z czoła,

Kresu dobiegła droga wesoła.

*

Wciągam powietrze głęboko nosem,

Zaraz ruszamy pod Mardalsfossen.

 

Jeden z najwyższych to wodospadów,

Przez dwa miesiące daje on „czadu”,

By nagle zniknąć….Ktoś zamknął kurek,

Energetyczną „łatając” dziurę. **

Droga doń wiedzie bardzo urocza,

Bowiem na skraju stromego zbocza,

Wielkie paprocie pośród kamieni,

A hen daleko tęcza się mieni.

 

Jakby emocji tych było mało,

Do Aursjovegen podążam śmiało.

*

Następny dzionek wita nas deszczem,

No, a przed nami Atlantyk jeszcze.

Przez piękne mosty, co wyspy łączą,

Jedziemy radzi, raczej nie rączo.

Gdy z najwyższego rzucamy sznurek,

Rybę za rybą ciągniemy w górę.

Nigdy nie przyszło by mi do głowy,

By w taki sposób robić połowy.

 

Po rybiej uczcie smutno stwierdzamy,

Że się z Krainą Trolli żegnamy….

Znad Atlantyku wciąż z aurą słotną,

W drogę ruszamy, ale powrotną.

*

Przez Szwecję, Danię,

Niemcy,  aż w końcu –

Wita nas Polska w przepięknym słońcu.

Z orłem na masce, nie po kryjomu,

Mobilny domek wiódł nas do domu!

PS

I tylko jeden szczegół mnie boli:

Niestety, nigdzie nie było….trolli.

 

*- według statystyk w Bergen jest 250 dni deszczowych w roku

** – wodospad udostępniony jest dla turystów przez 2 miesiące od 20 czerwca do 20 sierpnia, w pozostałe miesiące zasila pobliską elektrownię

 

A tymczasem trochę prozy życia, czyli fakty i ceny z 2010 roku.

1. Nie jest łatwe znaleźć miejsce na opróżnianie toalety, napełnienie czystej wody. Znaleźliśmy 1 (jeden) taki parking, oraz 2 stacje benzynowe.

Radziliśmy sobie w ten sposób, że na parkingach (na których nie było napisane, że nie wolno) opróżnialiśmy kasetę po prostu do toalety dbając o to, by zostawić po sobie stan jaki zastaliśmy. Nie zawsze dało się uzupełnić czystą wodę – z uwagi na umywalki z krótką wylewką . Najmniej było problemu ze spuszczaniem brudnej wody – do kratek kanalizacyjnych przy sklepach.

Parkingów przy niektórych trasach jest sporo, ale są napisy zabraniające noclegów, albo opróżniania kaset WC.  Absolutnie nie było mowy o tym, żeby „pożyczać” prąd z parkingowych toalet. Po pierwsze nie widziałem gniazdek, a jak już, to był do nich podłączony ogrzewacz ciepłej wody. Po drugie – i najważniejsze – no rzeczywiście, po cholerę nam prąd, skoro go mamy w akumulatorach?! Codzienna jazda skutecznie je „ładowała”.

2. Na szczęście finał Mistrzostw Świata przypadł, gdy jeszcze byliśmy w Danii, gdzie sygnał satelity odbierało się bez problemu.

Już pierwszego dnia pobytu w Norwegii wiedziałem, że na wiadomości z kraju trzeba będzie poczekać, i dałem spokój z szukaniem sygnału.

3. Jadąc zgodnie z przepisami często byłem „obtrąbiony” przez potomków Wikingów, diabli wiedzą o co im chodziło, bo na pewno nie byłem zawalidrogą.

Bardzo niemile, wręcz po chamsku, została potraktowana BoRa na kempingu w miejscowości Tingvoll, gdy po zapytaniu o możliwość napełnienia zbiornika czystej wody (choćby odpłatnie) właściciel kempingu kazał jej sp……ać (dokł. „F..k off”)

Zdecydowanie bardziej przypadły mi do gustu białogłowy norweskie – miłe, pomocne, no i ładne.

4. Ceny: ON – od 9, 68 (najtaniej i tylko na jednej stacji samoobsługowej) do ponad 12 koron za litr.

Chleb – przeciętnie 20-26 koron, pomidory od 26 koron wzwyż, pyszna maślanka (3,8%!)- 18 koron. Wspaniałe dżemy malinowe, jagodowe ( w sklepach COOP)– ciut drożej niż u nas, a na pewno warto spróbować! Ryby, mięso – z  szoku zapomniałem ich cen.

Przeprawy promowe (kamper +4 osoby dorosłe):

Gudvangen – Kaupanger 960 koron

Geiranger – Hellesylt 944 korony

Stranda – Liabygda 219 koron

Opłata za tunel – droga nr 5 Kranc – 180 koron

Parking przy lodowcu Briksdal – 40 koron

Przejazd drogą do parkingu przy wodospadzie Mardalsfossen – 30 koron (wrzucane do skrzynki).

Przejazd szutrową, widokową drogą Aursjovegen – 100 koron

Opłata za most Bergsoya – 147 koron

Opłata za most na granicy Norwegii ze Szwecją – 20 Koron

ON w Szwecji – ok. 12, 3 koron za litr, w Danii – ok. 6,65 DKK za litr, w Niemczech ok. 1,2 euro

Most Malmoe – Kopenhaga – 570 koron duńskich (lub 750 szwedzkich)

Most Korsor – Nyborg ( w kier. Odense) – 335 DKK

Czas na krótkie podsumowanie.

Wyjazd pod prawie każdym względem rewelacyjny.

To „prawie” tyczy właśnie tej nieszczęsnej pogody, bo całkowicie bez deszczu na terenie Norwegii mieliśmy aż  3 dni. Przez pierwsze dni było to o tyle nie przeszkadzające, że gdzieś tak około 10-11 przestawało padać i później było OK, ewentualnie pod wieczór popadało. Odkąd zawitaliśmy pod Molde i dalej Drogą Atlantycką – lało przez bite trzy i pół dnia. Peleryny przeciwdeszczowe bez wątpienia się przydały.

Najzimniej było na Dalsnibbie, 9 stopni i przenikliwy wiatr, a najcieplej 25 stopni wśród fiordów.

Na szczęście nie były to takie przeciwności losu, które by złamały w nas ducha podróżowania, tym bardziej, że i słoneczko też widzieliśmy.

Oslo jest zdecydowanie najbrzydszą stolicą jaką do tej pory widziałem, bardziej podobało mi się Bergen.

Koszt wyprawy 4 osób (picie, jedzenie z kraju, na miejscu zakup chleba, pomidorów, lodów) nieznacznie przekroczył 10.000zł. Najwięcej kasy pożarł ON i opłaty za promy, mosty, tunele.

Noclegi rozłożyły się idealnie po równo – 7 dni na kempingach i 7 „na dziko”.

Zdaję sobie sprawę z tego, że nasza wyprawa to jedynie malutki wycinek tego kraju, ale na razie wystarczy. Na pewno będę chciał pojechać tam kiedyś ponownie.

Facebook