Wpisy

Korsyka – Kallisté, czyli najpiękniejsza. Rozdział 3. Bastia na dwóch kołach

Rozdział 3. Bastia na dwóch kołach

Niedziela, piątego czerwca, późniejsze popołudnie

„Przecież musi być jakaś alternatywna droga” – myślę trzymając rower przed czarną dziurą w skale. Obok widzę znak zakazu ruchu rowerów, skuterów i pieszych. Jak to zazwyczaj w tunelach bywa. Może i był wcześniej jakiś znak ostrzegawczy, ale słabo widoczny i za wysoko zamontowany. 😉 BoRa odkryła, że ten tunel jest dodatkowo szczególny, bo nie dość, że prowadzi pod murami cytadeli, to jeszcze na 250 metrów znika pod wodą.

Obchodzimy go z jedynej możliwej, czyli prawej strony i faktycznie, jest alternatywa! Klod już po niej śmiga jak kangur, czyli wspina się po stromych schodach z rowerem pod pachą. Jeszcze sobie pogwizduje! Wesoły ten Francuz. Poznaliśmy go przed chwilą, gdy wyśpiewywał coś podczas jazdy rowerem w tę samą stronę co my, czyli ku cytadeli. Jego merde współzagrało z moim o ja p…, gdy zrozumieliśmy, że albo cofniemy się kilkaset metrów do ostatniego rozjazdu i pojedziemy pod górę, albo nie. Wybraliśmy „nie”, czyli targanie rowerów po rzeczonych schodach.

Kwadrans nawet nie minął, gdy znowu miałem ustabilizowany oddech i ustało dudnienie w uszach.

Czytaj więcej

Korsyka – Kallisté, czyli najpiękniejsza. Rozdział 1. W drodze do najpiękniejszej

Rozdział 1. W drodze do najpiękniejszej

Prolog

Upał stawał się coraz bardziej nieznośny. Byli już w drodze od ponad 400 kilometrów. Chwilę wcześniej zaczął się kolejny podjazd, ale pomimo tego kierowca kampera dość szybko przemykał wśród paskudnych, rdzawobrunatnych barier rozdzielających pasy tej włoskiej autostrady. Minął zatoczkę SOS, w której stał Tir z podniesioną pokrywą silnika. Od kilku chwil autostrada del Brennero oznaczona symbolem „A22” miała formę wiaduktu i tylko tunele stanowiły stały grunt. W stronę przełęczy Brenner, ku Austrii i Niemiec ciągnął sznur samochodów.

„-Fié-Vols 454 m. Pół kilometra cienia” – pomyślał wjeżdżając do kolejnego tunelu.

Dwie minuty później zauważył, że drogowcy zlikwidowali pas awaryjny stawiając na nim betonowe bariery. Wjeżdżając w zakręt kątem oka przeczytał, że do granicy zostało 66 kilometrów.

I wtedy na desce rozdzielczej zapaliła się czerwona kontrolka. Kamper natychmiast wytracił impet.

-Zgasł silnik, pod siedzeniem masz dwie kamizelki – szybko rzucił w stronę pasażerki.

Włączył światła awaryjne i spojrzał w prawe lusterko. Zza zakrętu błyskawicznie wyłaniała się sylwetka wielkiego ciągnika siodłowego z długą naczepą.

-Cholera, jedzie na nas! Tir!!! Nie zmieści się!!! – krzyknął.

Rozległ się ogłuszający klakson ciężarówki. Przerażona BoRa skuliła się, a po chwili w kampera uderzył…….

Czytaj więcej