Kamper Elefancik na Sardynii

1. Wyjazd, czyli arrivederci Poznań.

Si, si.

Jedziemy na Sardynię. Infine, w końcu

Miał być początek czerwca, jest połowa września. Musiałem przesunąć termin naszego wspólnego z Antykami wyjazdu na tę wyspę z uwagi na nieobiektywne czynniki zewnętrzne.

Wiele godzin poświeciliśmy wespół z BoRą na planowanie trasy, miejsc (głównie plaż) do nawiedzenia, a także zrobienia mapy z miejscówkami noclegowymi.

By nam się żyło lepiej, a Elefancik palił mniej. Ale, jak to czasem w życiu bywa –  nie zawsze dobro wygrywa… O tym jednak „potym”.

Garaż kampera zapełniałem z obu stron powoli, ale do pełna.

(Jak się na miejscu okazało, niczego nam nie brakowało).  😉

      

        

Poznań opuszczamy bez żalu, a tymczasem….

c.d.n.

 

Korsyka – Kallisté, czyli najpiękniejsza. Rozdział 14. Powrót część 2.

Rozdział 14. Powrót część 2.

Środa, 22 czerwca, dwie godziny po południu

Nasze joyeux voyage (wesołe podróże) po Korsyce dobiegają końca. Ostatnie trzy dni spędziliśmy w Bastii kompletnie sans souci (beztrosko), do czego wydatnie przyczynił się wysoki standard kempingu San Damiano.

san-damiano      na-kempingu

Basen, spory sklep z artykułami spożywczymi i pamiątkami, restauracje, w pobliżu fajne trasy rowerowe,  a przede wszystkim piękne położenie – to największe zalety San Damiano. À propos położenia – ustawiłem kampera przy samej plaży, tak że vis-à-vis okna w alkowie mieliśmy podgląd na sytuację na plage de sable (piaszczysta plaża) i la mer.

kamper-na-plazy      zachod-slonca

Czytaj więcej

Korsyka – Kallisté, czyli najpiękniejsza. Rozdział 13. Powrót część 1.

Rozdział 13.  Powrót część 1.

Niedziela, 19 czerwca, smutny poranek

Przy recepcji kempingu znajdują się automaty do obsługi kampera. Te jakże przyziemne czynności wykonuję troszkę zamyślony, zasmucony i w ogóle. Właśnie rozpoczął się koniec naszego urlopu.

Bob Rams też chyba czuje, że już tu z nami nie wróci, bo dość powoli zbiera się na pierwszych podjazdach.

podjazd      droga-d81

Czytaj więcej

Korsyka – Kallisté, czyli najpiękniejsza. Rozdział 12. Porto i Les Calanches de Piana

Rozdział 12. Porto i Les Calanches de Piana

Piątek, 17 czerwca, godzinę po odjeździe Antyków

Je ne veux pas (nie chcę), ale Je dois (muszę) opuścić to przyjemne miejsce, czyli La Morsettę, bo BoRa obiecuje dalsze wyspiarskie atrakcje. I rzeczywiście, zaledwie dwanaście kilometrów później (powoli wchodzi mi w nawyk mierzenie czasu odległością) widzę coś niezwyczajnego. Nie mam na myśli mostu nad niewidzialną aktualnie rzeką Fango, ale drogowskazy i tablice turystyczne. O ile te pierwsze zostały ostrzelane z małego kalibru, to te drugie dostały z niezłej giwery.

przestrzelone-znaki      ciezki-kaliber

W taki wystrzałowy sposób wyspiarze wyrażają swoje „zadowolenie” z patronatu Francji.

Czytaj więcej

Korsyka – Kallisté, czyli najpiękniejsza. Rozdział 11. Drogą strachu do kopalni srebra

Rozdział 11. Drogą strachu do kopalni srebra

Środa, 15 czerwca, co najmniej 20 minut po sygnale z wieży Kościoła Mariackiego

Absolutnie fantastyczne widoki.

Drabina Trolli była pasjonująca, ale i droga D81B jest niezwykle spektakularna. Szczególnie dla pasażerki jadącej od strony przepaści, która skrzętnie korzysta z fenomenalnej okazji uchylając okno, by lepiej widzieć przepastne krajobrazy.

z-drogi-d81      z-okna-kampera

BoRa ma bezustanny podgląd na morze, urwiska, drogę i skały, a ja głównie na drogę i skały. Nie zawsze jest sprawiedliwość na świecie….

skaly

Czytaj więcej

Korsyka – Kallisté, czyli najpiękniejsza. Rozdział 10. Druga strona wyspy. Calvi

Rozdział 10. Druga strona wyspy. Calvi

Wtorek, 14 czerwca, po solidnym odespaniu cyklicznej, bo codziennej imprezy

– „Gdy w drugiej połowie października będę opisywał dzisiejszą podróż, to ledwo sam w to uwierzę.” – myślę stojąc w korku w Porto Vecchio przed wjazdem na parking do Hypermarchés E.Leclerc.

No bo jak? Mieliśmy objechać Korsykę, a wracamy po śladach? Nie pojedziemy do centrum wyspy?

Ano nie. Kamper Antyków jest pojazdem nizinnym, a nasz spolegliwy Bob Rams dla towarzystwa zgadza się na wszystko….

No to wracamy prawie pod Bastię, by w końcu po ponad 140 kilometrach zrobić przerwę na obiad. Zatrzymaliśmy się na parkingu za knajpą, nad rzeczką, opodal krzaczka.

w-drodze-do-calvi       nad-rzeczka

Czytaj więcej

Korsyka – Kallisté, czyli najpiękniejsza. Rozdział 9. Cudna Rondinara

Rozdział 9. Cudna Rondinara

Niedziela, 12 czerwca, do południa brakuje 20 minut

A teraz la surprise!

Z Bonifacio jedziemy…..nie, nie jedziemy w stronę zachodniego wybrzeża.

Ominęlibyśmy Rondinarę, czyli śliczną la plage położoną w zatoce o tej samej nazwie.

plaza-rondinara

Po dwóch dniach przerwy zatęskniliśmy bowiem do kąpieli w ciepłym, piaszczystym morzu o kolorze turkusu z utkanymi przez głębizny i słońce ciemnogranatowymi plamkami.

W połowie drogi między Porto-Vecchio a Bonifacio zjechaliśmy na drogę, która wprzódy wiodła ku górze, by osiągnąwszy swe apogeum, pognać nas na dół sprawdzając przy okazji stan hamulców w obu kamperach.

Czytaj więcej

Korsyka – Kallisté, czyli najpiękniejsza. Rozdział 8. Znowu Bonifacio. Pourquoi pas?

Rozdział 8. Znowu Bonifacio. Pourquoi pas?

Sobota, 11 czerwca, przed południem, dokładnie dziesiąta z minutami

Prócz portu, cytadeli, klifu i białych skał, Bonifacio słynie ze 187 stopni. Każdy inny, czasem śliski, czasem wąski, lecz przede wszystkim aragoński. Wszystkie stopnie złożyły się w jedne strome schody zwane dalej Schodami Króla Aragonii, Alfonsa (fuj!) V (piątego).

no-jest-stromo       bora-na-schodach

Czytaj więcej

Korsyka – Kallisté, czyli najpiękniejsza. Rozdział 7. Bonifacio

Rozdział 7. Bonifacio

Piątek, 10 czerwca, przed południem

Jedziemy do Bonifacio. Oprócz Bastii i Ajaccio nie znałem do niedawna żadnych innych korsykańskich miejscowości. Do niedawna, czyli do stycznia, gdy zapadła decyzja o wakacjach na Korsyce. Od tej pory BoRa zaczęła intensywnie zbierać wszelkie informacje o tej wyspie. Zrobiła swoją listę przebojów, czyli co musimy zobaczyć na Korsyce. I Bonifacio znalazło się w absolutnej czołówce, a teraz szukamy kempingu. O, pardąsik, już znaleźliśmy.

Kemping L'Araguina       Na kempingu

Czytaj więcej

Korsyka – Kallisté, czyli najpiękniejsza. Rozdział 6. Poławiacze pereł

Rozdział 6. Poławiacze pereł

*

Środa, ósmego czerwca, godzina dziewiąta

Comment te dire adieu?  Jak mam Ci powiedzieć „żegnaj”?

Adieu? Non, non, i jeszcze raz non! Jak już, to À bientôt!  Do zobaczenia, kempingu Fautea!

Opuszczamy Fauteę

*

Środa, ósmego czerwca, przedpołudnie

Miejsce noclegowe

Giuseppe to Włoch z Sardynii ożeniony z Niemką, z Niemiec. On zarządza placem dla kamperów, a ona Giuseppem i knajpą „Le Petit Chose”. Ona, choć drobniutka, ściska rękę znacznie mocniej niż chłopiasty Józef – Giuseppe. No i zdecydowanie bardziej od sardyńskiego męża zabroniła nam stanąć bliżej brzegu morza. Ale? Ale trudno. Od tej pory idąc z plaży mamy pod górkę.

Czytaj więcej