Korsyka – Kallisté, czyli najpiękniejsza. Rozdział 2. Bonjour, Corse

Rozdział 2. Bonjour, Corse

Niedziela, piątego czerwca, wczesne popołudnie

Cytadela była widoczna z daleka. Jej solidne mury wspierały lite skały. Dokładnie o 12.45 z własnej woli znaleźliśmy się w  Bastylii. Strażnicy wskazywali nam miejsce w szeregu gestykulując nerwowo rękoma, aż w końcu wyprowadzili nas z portu.

Chwileczkę. Bastylia? Nie, miało być krócej, Bastia. Ale to fakt – nazwa miasta rzeczywiście pochodzi od słowa „a Bastille” oznaczającego barbakan. Twierdzę zbudowali Genueńczycy w XIV wieku dla ochrony przed atakami hrabiego Arrigo della Rocca.

Yhm. Mi też nic nie mówi to nazwisko, ale jakżeż ono jest piękne!

Chciałem jeszcze trochę poczekać w porcie, popatrzeć na mapy Googla. Zastanowiłbym się nad dojazdem do najbliższego kempingu.  Ale nie. Jeszcze dobrze nie wyjechałem za portową bramę, a tu słyszę głos Antonia z CB radia:

Czytaj więcej

Korsyka – Kallisté, czyli najpiękniejsza. Rozdział 1. W drodze do najpiękniejszej

Rozdział 1. W drodze do najpiękniejszej

Prolog

Upał stawał się coraz bardziej nieznośny. Byli już w drodze od ponad 400 kilometrów. Chwilę wcześniej zaczął się kolejny podjazd, ale pomimo tego kierowca kampera dość szybko przemykał wśród paskudnych, rdzawobrunatnych barier rozdzielających pasy tej włoskiej autostrady. Minął zatoczkę SOS, w której stał Tir z podniesioną pokrywą silnika. Od kilku chwil autostrada del Brennero oznaczona symbolem „A22” miała formę wiaduktu i tylko tunele stanowiły stały grunt. W stronę przełęczy Brenner, ku Austrii i Niemiec ciągnął sznur samochodów.

„-Fié-Vols 454 m. Pół kilometra cienia” – pomyślał wjeżdżając do kolejnego tunelu.

Dwie minuty później zauważył, że drogowcy zlikwidowali pas awaryjny stawiając na nim betonowe bariery. Wjeżdżając w zakręt kątem oka przeczytał, że do granicy zostało 66 kilometrów.

I wtedy na desce rozdzielczej zapaliła się czerwona kontrolka. Kamper natychmiast wytracił impet.

-Zgasł silnik, pod siedzeniem masz dwie kamizelki – szybko rzucił w stronę pasażerki.

Włączył światła awaryjne i spojrzał w prawe lusterko. Zza zakrętu błyskawicznie wyłaniała się sylwetka wielkiego ciągnika siodłowego z długą naczepą.

-Cholera, jedzie na nas! Tir!!! Nie zmieści się!!! – krzyknął.

Rozległ się ogłuszający klakson ciężarówki. Przerażona BoRa skuliła się, a po chwili w kampera uderzył…….

Czytaj więcej